Mój ostatni post to był marzec, dobrze chociaż, że jeszcze tego roku.
A teraz już tylko lista moich przestępstw i powodów do wstydu.
1. Ostatni post napisany tak dawno, ponad pół roku temu.
2. Nie spełnione warunki TSAL'a w którym wzięłam udział, ale de facto bardziej teoretycznie.
3. Nie zaglądanie do Waszych wpisów i brak jakichkolwiek komentarzy.
Jeśli o czymś zapomniałam - to nie jest zamierzone.
A co mogę dodać na swoje usprawiedliwienie? Poważne problemy w życiu. Nie pytajcie jakie, i tak nie powiem, ale jak dotąd takich jeszcze nie miałam i nie chcę o nich nawet myśleć.
I jak mogę się oderwać od tych myśli? Wejść na bloga, poszwendać się pośród Was i pobyć z kimś, tak po prostu.
Nic na razie nie robię ale w końcu zabiorę się za jakieś prace. Może to głupio zabrzmi, bo nieraz już tak mówiłam, ale obiecuję.
I na razie tyle tych smętków.
wtorek, 29 października 2013
piątek, 1 marca 2013
No i wstyd...
Jak zwykle z opóźnieniem...
Nów księżyca dawno minął... Niedługo będzie drugi...
A ja dopiero teraz mogę przedstawić swój słoiczek blogowy...
Ale tym razem opóźnienie jest nie z mojej winy... Serio... Winny jest słoiczek... Miałam na niego kilka pomysłów, a kiedy jeden okazał się tym, który chcę zrealizować - pojawiły się trudności. Nie łżę, naprawdę.
Pisałam już, że opóźnienia w czasie, nie tylko związane ze słoiczkiem, wynikają z braku materiałów, niezbędnych składników i półproduktów. A potem, kiedy słoik był już gotowy i obfotografowany - padł mi bluetooth i szukałam kogoś kto pomógłby mi przenieść zdjęcia na komputer. No i jest...
Wiem, że już dawno jest po nowiu, więc "po zawodach", ale chcę po prostu zaprezentować kto mi tak robił wszystko "wbrew".
Na jednym ze zdjęć widać w środku... To nie jest papier toaletowy... To pozostałości moich ostatnich "twórczych działań", tzn decoupage'u.
Tak więc posypuję głowę popiołem i mówię "trudno"
Nów księżyca dawno minął... Niedługo będzie drugi...
A ja dopiero teraz mogę przedstawić swój słoiczek blogowy...
Ale tym razem opóźnienie jest nie z mojej winy... Serio... Winny jest słoiczek... Miałam na niego kilka pomysłów, a kiedy jeden okazał się tym, który chcę zrealizować - pojawiły się trudności. Nie łżę, naprawdę.
Pisałam już, że opóźnienia w czasie, nie tylko związane ze słoiczkiem, wynikają z braku materiałów, niezbędnych składników i półproduktów. A potem, kiedy słoik był już gotowy i obfotografowany - padł mi bluetooth i szukałam kogoś kto pomógłby mi przenieść zdjęcia na komputer. No i jest...
Wiem, że już dawno jest po nowiu, więc "po zawodach", ale chcę po prostu zaprezentować kto mi tak robił wszystko "wbrew".
Na jednym ze zdjęć widać w środku... To nie jest papier toaletowy... To pozostałości moich ostatnich "twórczych działań", tzn decoupage'u.
Tak więc posypuję głowę popiołem i mówię "trudno"
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Co nagle to po diable
Wczoraj (a właściwie już przedwczoraj) zamieściłam, i tak już spóźniony, pojemnik na TUSAL. Ale głupio to wyglądało: jeszcze nie ozdobiony i bez zawartości. Czym prędzej zabrałam się więc do ozdabiania go według mojej koncepcji. Niestety, okazało się, że to co sobie wymyśliłam jest praktycznie niewykonalne, przynajmniej mnie się to nie chciało udać. Nie powiem co, bo jeszcze nie będę się chwalić. Mam podobną koncepcję, ale mam nadzieję, że teraz mi się uda. Tylko, że o godzinie 00:22 nie bardzo mam siłę. Zacznę jutro, póki będę miała czas.
sobota, 19 stycznia 2013
Spóźniony TUSAL'owy
Wiem, że lekko spóźnione ale załączam naczynie na TUSAL. Jeszcze nie ozdobione, bo jednocześnie przeprosiłam się z haftowaniem i bawię się "na dwa fronty".
Póki co, zamieszczam godnie z zasadami, zdjęcie przygotowanego słoika. Obiecuję przyozdobić i pokazać we wskazanej granicy czasowej, tj. do 10.02
wtorek, 15 stycznia 2013
Kolejne potyczki ze spękaniami w decoupage
Wiem, że to już pewnie nudne, ale ja ciągle przeżywam walkę z tymi spękaniami. Jak do tej pory szło nieźle. Teraz zanosi się na pierwsze problemy. Pomalowałam ofiarę pierwszą warstwą farby. Przy użyciu pędzla. Zaczęło nawet pękać, ale pierwsze malowanie pozostawia wiele do życzenia jeśli chodzi o ślady pędzla. Aż się boję drugi raz malować, czy to pędzlem, czy gąbką. Boję się, że kolejna warstwa farby przykryje te spękania.
Dzisiaj jest już godzina 23:30, ale może ktoś przeczyta tego posta dzisiaj. Jeśli nie to dajcie mi radę, proszę, co robić zanim zrobię coś tak, że będzie już po zawodach. z góry dziękuję i trzymam kciuki za samą siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



